Google „po cichu” zawyżało ceny za kliknięcia reklam w wyszukiwarce (CPC) aby zwiększyć przychody.
Kilka dni temu zakończyło się postępowanie antymonopolowe wobec Google. W dokumentach sądowych opisano proceder sztucznego zawyżania cen kliknięć (CPC) przez Google. Mechanizm został tak skonstruowany, żeby być nie widocznym dla reklamodawców, a same wahania cen miały wyglądać na wynikające z większej konkurencji.
Sąd stwierdził, że Google posiada tzw. „pokrętła cenowe” pozwalające podnosić stawki o 5-15%. Ceny były zwiększane stopniowo, tak aby ich zwiększenie pozostało niezauważone przez reklamodawców. Zwiększenie cen miało służyć zwiększeniu długoterminowego zysku.
W odpowiedzi sąd wydawał wyrok, który nakazuje firmie Google publikowanie miesięcznego raportu z wszystkimi zmianami w mechanizmie aukcji reklamowych, które mogą powodować podwyżki cen kliknięć.
Odkrycie jest tym bardziej ciekawe, że „w branży” ostatnio sporo słychać narzekania na rosnące CPC reklam w wyszukiwarce.
Sam proceder jednak wcale mnie nie dziwi. Wręcz przeciwnie. Gdy kilka lat temu Google wprowadziło do aukcji reklamowej element o nazwie „progi reklamy”, to sytuacja wydawała się oczywista. Progi reklamy nie są niczym innym jak „pokrętłem cenowym” sterującym cenami za kliknięcie. Teoretycznie element ten jest ustalany dynamiczne, jednak w praktyce, to Google ma pełny wpływ na jego wszystkie współczynniki.
Naturalnie, Google dalej może sterować cenami, a my nadal będziemy za to płacić. Jedyne co się zmieni, to fakt, że ktoś, gdzieś opublikuje notatkę z informacją, że będzie drożej.








